Autor: Jenny Downham
Tytuł: Zanim umrę
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Opis książki: Każdy musi umrzeć. Szesnastoletniej Tessie zostało zaledwie kilka miesięcy życia, więc rozumie to lepiej niż inni. Przygotowała jednak listę dziesięciu rzeczy, które chce zrobić przed śmiercią. Na pierwszym miejscu umieściła seks. Termin - tego wieczoru.
Ocena: 4,5/6
Po dziewiętnastowiecznych Chinach i lekturze pełnej seksu,
postanowiłam przeczytać coś, co dla odmiany dzieje się w teraźniejszości i z
erotyzmem ma w zasadzie niewiele wspólnego. „Zanim umrę” to powieść o życiu. Tak, o życiu.
O szacunku do życia, do każdej sekundy, do świata, który nas otacza i jak
bardzo nie zdajemy sobie sprawy z cudu, który ma miejsce tuż obok, na naszych
oczach.
Tessa Scott ma szesnaście lat i od dwunastego roku życia
choruje na białaczkę limfoblastyczną. Bohaterkę powieści poznajemy, kiedy
zaprzestała już dalszej walki z rakiem i powoli godzi się z losem, który ją
czeka, nie ma jednak zamiaru siedzieć bezczynnie i czekać na to, co
nieuniknione. Nastolatka postanawia sporządzić listę rzeczy, które chce zrobić
przed śmiercią. Niektóre z nich to te wymagające odwagi, inne to trywialne i
proste sprawy, takie jak przytulenie brata. Rodzina Tessy początkowo uważa
listę za niedorzeczny pomysł, z czasem jednak przekonuje się i pomaga jej w
realizacji planów. Dziewczyna po kolei spełnia listę życzeń, znajduje się tam
jednak pewien punkt, który Tessa pragnie zrealizować najbardziej, ale nie może
zrobić tego w pojedynkę. I wtedy pomaga jej Adam, chłopak z sąsiedztwa, który
odmienia życie nastolatki na tę krótką chwilę.
Myśli biegnące przez jej głowę są przedziwne, jednak
uzmysławiają nam, jak ważna jest każda chwila, każda mała rzecz, każde
przypadkowe spotkanie i wydarzenie. Daje nam do zrozumienia, że żyć to nie
tylko jeść i oddychać. Żyć to czerpać ze świata jak najwięcej, obserwować ,
cieszyć się, troszczyć, kochać i doznawać. To także popełnianie błędów. Nie raz i nie
dwa. Tessa pokazuje nam, że nie mamy czasu, że powinniśmy oddychać pełną
piersią i żyć, jakby jutra nie było. Dzięki niej wiemy, że śmierć to nie
abstrakcja, która nas nie dotyczy, więc zanim odejdziemy, zróbmy, co w naszej
mocy, by doświadczyć całego dobra, jakie oferuje nam świat.
„Zanim umrę” to poważna i głęboka powieść, która zmusza nas
do chwili namysłu i zrozumienia, czym dla mnie jest życie. Co dotąd
się w nim wydarzyło, co jeszcze ma szansę się wydarzyć i jak mogę na to wpłynąć.
Ile mogę zmienić i jak to zrobić. Przede wszystkim jednak ta książka to
pobudka. Oto na naszych oczach umiera nastoletnia dziewczyna, wszystko widzimy
z jej perspektywy, bo to ona opowiada nam swoją historię. Widzimy jak uchodzi z
niej życie i nagle otwierają nam się oczy, bo dostrzegamy, ile na co dzień nam
umyka.
„Zanim umrę” to tego typu lektura, która nie trafia się
często i po którą my sami często sięgać nie będziemy. Mamy tu kawał dobrej i
prawdziwej literatury. Brakowało mi jednak emocji. Było szczęście, miłość,
złość, agresja, rezygnacja, zażenowanie, zaskoczenie i wiele więcej, ale
wszystko wydawało się jakby przytłumione. Nie oczekiwałam fajerwerków ani „żyli
długo i szczęśliwie”, ale naprawdę chciałam, żeby książka wywołała we mnie
złość, jaką czuła Tessa, radość, kiedy oglądała sztuczki Cala, miłość jej
rodziców i przyjaciółki. Wszystko to było na kartkach, ale ja tego nie poczułam
i to jest jedyny, ale niestety ogromny minus tej książki.
Czy polecam? Jak najbardziej. Komu? Tym, którzy mają chwilę
dla siebie i czas na przemyślenia. Tym, którzy uważają, że to jest właśnie ten
moment, w którym trzeba coś zmienić i potrzebują jakiegoś kopa. „Zanim umrę” to
właśnie ten kop, który sprawi, że zaczniesz żyć naprawdę.