Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Antyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Antyki. Pokaż wszystkie posty

środa, marca 21, 2018

Krasnolud z mapą


Kolejny członek krasnoludzkiej specekipy badaczy lochów odpowiada za mapy i plany. Stary, sympatyczny model z nieodżałowanego zestawu Dwarf Adventurers.

***

Another member of dwarf special dungeon raider team, responsible for maps and plans. Old, nice model from (unfortunately) no longer available Dwarf Adventurers set.

***





wtorek, marca 06, 2018

Krasnolud - Slayer (#7)


Kolejny z Zabójców nosi numer 7 (nr 6 wpasował się w ostatni FKB). Sympatyczny, oldskulowy brodacz, któremu portki, żeby uniknąć powtórzeń pomalowałem na zielono-fioletowo:)

***

The next of the Slayers is Number 7 (Slayer no. 6 was introduced in the latest FKB post). Sympathethic, oldschool, bearded guy whose trousers I painter green and violet to avoid repetition:)

*** 






 

piątek, czerwca 30, 2017

Krasnoludowy kusznik

Pomalowałem sobie w środę wieczorem krasnala-kusznika. Pochodzi z czasów IV edycji, więc spokojnie mógłby taszczyć beczkę piwa, bo jest już porządnie pełnoletni. Tymczasem on woli nieść zapasowe kołczany z bełtami. Cóż - kwestia gustu. Albo życiowego doświadczenia - bo te wgniecenia na hełmie to same się nie porobiły :)

On Wednesday evening I painted a dwarven crossbowman. The model comes from the old times of the 4th edition, so he could be carrying a nice barrel of beer since he's definitely not underage. Meanwhile, he prefers to have some spare bolt quivers on him. Well - it's a matter of taste. Or experience - those bends on his helmet surely did not appeared there by themselves :)





 

wtorek, maja 30, 2017

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. XXXIII - Robimy rzeczy z innych rzeczy!



Tututututututututubęc! Niczym helikopter ze spinacza biurowego, latarki i dwóch kawałków sznurka nadleciała do nas prosto z Lasu (a konkretnie od tamtejszego Dziada) kolejna edycja Figurkowego Karnawału Blogowego. Trzydziesta trzecia edycja. Jakoś tak wyszło, że dawno nie nadmieniałem, że inicjatywę FKB zawdzięczamy nie komu innemu, a Inkubowi, legendzie rodzimej sceny fantastyczno-figurczanej, któremu za dobry pomysł i wcielenie go w życie należna wieczna chwała! Zakrzyknijmy mu po trzykroć "hip hip hura" i przejdźmy do rzeczy. A rzecz to nielicha, bo i temat Dziadu zapodał srogi. Rzeczy z innych rzeczy - MacGyveryzm stosowany. Zastosowanie materiałów niemodelarskich do celów jak najbardziej modelarskich. Niby sprawa prosta, ale, przyznam, że nabiedziłem się nad nią nieźle. Jak mam jakiś pomysł racjonalizatorski albo plan z cyklu "zrób to sam", to raczej dzielę się nim od razu, a nie trzymam na specjalne okazje, więc majowy Karnawał był dla mnie całkowitą improwizacją. Podszedłem do sprawy tak, że zbrojnie najechałem w celach grabieżczych hobbystyczne magazyny mojej drugiej połówki (w tym miejscu wypada mi pomachać i pozdrowić, więc niniejszym macham i pozdrawiam ;)). Grabież się raczej udała. Pośród łupów znalazło się coś, co, jak mi powiedziano, nazywa się foamiran oraz drut florystyczny.

Co to jest foamiran? Takie cienkie, piankowate tworzywo, które można rozgrzać (w zależności od typu materiału rozgrzanie może się sprowadzać do wymiętoszenia w dłoniach albo, na przykład, przyprasowania żelazkiem) i formować w jakieś tam kwiatki i inne takie. Ale ja z niego kwiatków nie robiłem, uznałem za to, że jak przeczesać to drucianą szczotką, może fajnie imitować koce czy inne grube materiały do zastosowań figurkowych.

Jak wiadomo, niezastąpionym surowcem modelarskim są spinacze. Spinaczami się pinuje, ze spinaczy robi się barierki, uchwyty, anteny... Spinacz to jest to! A z braku spinacza można sobie zrobić taki samemu, na przykład z drutu florystycznego:) Co to jest? Otóż drut po prostu, stalowy, o średnicy 1,2mm (choć są i inne grubości), pomalowany ciemnozieloną farbą. Z założenia jest to surowiec wykorzystywany przy produkcji jakichś stroików czy innych kwiaciarskich wynalazków, ale nieautoryzowane zastosowania także można znaleźć. Na przykład można z niego zrobić spinacz;)

Do tej całej pianki i drutu wziąłem jeszcze drut miedziany z rozbrojonego kabla-linki, owalny kawałek sklejki, kawałek arkusza spienionego pcv i zacząłem budować. Właściwie z początku nie wiedziałem co, ale ostatecznie stanęło na tym, że będzie to sceniczna podstawka dla krasnala-łowcy z zestawiku "Adventurers", który jest w jakiejś dziwnej skali i nie pasował mi do żadnej bandy czy oddziałku (jest mikry i przy innych krasnalach wygląda jak jakiś kurdupel-gnom).

Po kolei, co robiłem:

Oto jest sklejkowe jajko.

 Oto jest sklejkowe jajko z naklejonym pecefałowym minipagóreczkiem.

Oto jest sklejkowe jajko z naklejonym pecefałowym minipagóreczkiem i korkowymi kamorami.

 Oto jest sklejkowe jajko z naklejonym pecefałowym minipagóreczkiem i korkowymi kamorami oraz piaskową nawierzchnią.
Oto jest drucik wygięty w szkielet namiotu.

 Oto są sznurki skręcone z kilku miedzianych drucików.

 Oto jest szkielet namiotu wyposażony w miedziane odciągi.

Oto jest płachta namiotu podczas czesania drucianą szczotką, żeby się trochę zmechaciła.

Oto jest namiot!

 Oto jest to, co będzie w namiocie, czyli posłanie - duży koc na spód, mniejszy w celu przykrycia się i dwa zrolowane, pełniące funkcje poduszek.

I tyle tytułem relacji z procesu wytwórczego. Nie pozostaje mi już nic innego, jak tylko pokazać efekt końcowy. Przed państwem figurka krasnoludzkiego myśliwego wyposażona w adekwatnej wielkości podstawkę ;)








wtorek, marca 28, 2017

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. XXXI - Biały kruk

Z wpisem z okacji XXXI edycji Figurkowego Karnawału Blogowego miałem nie lada problem. Grish, autor bloga Fat Lazy Painter, zażyczył sobie, by zarzucić okoliczny figurkowy internet blogowy białymi krukami. Mój kłopot związany był z klęską urodzaju - najtrudniej było coś wybrać.


Z początku chciałem napisać co nieco o ciekawych łupach, na których położyłem ostatnio łapy - wszak stareńkich podręczników do stareńkich systemów bitewnych, których wytwórcy (stareńcy) od dawna nie istnieją, nie widuje się codziennie (chyba, że je się już ma). Ale uznałem, że to nie to i zrezygnowałem - chyba lepiej coś pomalować czy ulepić, niż pójść na łatwiznę i po prostu pokazać zdjęcia starych książek... Potem wymyśliłem, że pochwalę się budowaną przeze mnie od zera unikatową armatą chaosu, ale to też był słaby pomysł, bo z pracami jestem jeszcze daleko w lesie. Kolejny pomysł to oddział proxów chaos warriorów na bazie figurek z Chronopii. Nie zdążyłem. Było jeszcze kilka pomysłów, ale do żadnego się nie przekonałem. Długo myślałem, aż w końcu miesiąc zaczął się kończyć i wreszcie się zdecydowałem. Padło na figurkę, którą zakwalifikowałem do tytułu białego kruka ze względu na jej piękny wiek - za rok będzie trzeci krzyżyk. 

wtorek, lutego 14, 2017

Krasnolud - Czarodziej

W chwili odpoczynku od Chaosu pomalowałem krasnoluda-czarodzieja. Zabytkowego ludka, który pojawił się gdzieś w połowie lat 80 ubiegłego wieku. Ten mój aż tak wiekowy nie jest (pochodzi z zestawu Dwarf Adventurers), ale urok starożytnego warhammera niewątpliwie ma.

In a moment of rest from Chaos models I painted a dwarf wizard. A historical mini, that originally appeared sometime deep in the eighties. The one I've got is not that old (I've got him from the Dwarf Adventurers set), but he is, without doubt, a great example of the old warhammer beauty.

wtorek, listopada 01, 2016

Pancerny krasnolud z młotem

Dzisiaj kolejna, po Bugmanie, figurka-zabytek. I choć może mniej szacowna od Mistrza Piwowara, to niewiele mniej atrakcyjna. Dostojny krasnolud w pełnej zbroi płytowej w oladrowanym hełmie z koroną i klejnotem w kształcie ptasiego łba, z bujną, epicką brodą i potężnym młotem w ręku to w końcu nie w kij dmuchał! Piękny, staroszkolny model, którego malowanie to sama przyjemność:)









piątek, października 28, 2016

Bugman. Josef Bugman.

Dziś przed Państwem prawdziwa legenda. Najlepszy krasnoludzki piwowar, jakiego widział Stary Świat, słynny Josef Bugman. Figurka, którą chciałem mieć od bardzo dawna, ale jakoś nigdy nie zdobyłem się na jej kupno. Aż w końcu zupełnie niespodzianie trafiła w moje ręce. Prawdziwy Bugman z 1993, nie któras z późniejszych reedycji.
Malowanie zajęło mi dwa wieczory i było bardzo bardzo przyjemne. Chyba wśród całego chaosu, na którym ostatnio się koncentrowałem, potrzebowałem odrobiny krasnoludzkości:D Starałem się wypośrodkować styl, nawiązując do staroszkolnego malowania (stąd na przykład czerwona skóra pasa), ale jednocześnie nie przesadzając z tymi nawiązaniami. Jestem szczególnie zadowolony z twarzy - maluje się na niej jakaś taka troska i żal, kto wie, może za utraconym w najeździe zielońców Browarem?







Anonymization by Anonymouse.org ~ Adverts
Anonymouse better ad-free, faster and with encryption?
X