St Patrick Bridge - widok na Most Św. Patryka i rozłożone na wzgórzu oraz przy rzece miasto:
I zdjęcie zrobione z tego mostu:
Były i takie momenty, ale na szczęście nie za wiele...
Marlboro ST.
Art Gallery:
W galerii nie kto inny, jak Samuel Beckett... czeka na Godota :-)
Ulica Letnie Wzgórze:
Ta ulica tak stromo pnie się w górę, że zamiast chodnika po
obu stronach wybudowano schody:
Uliczni grajkowie...
Bishop Lucey Park
Z pomnikiem o nazwie The Onion Seller - kobieta sprzedająca cebulę.
Jego autorem jest Seamus Murphy (1907 - 1975) - jeden z najwybitniejszych współczesnych irlandzkich rzeźbiarzy. Postać odlana jest z brązu, a modelką była kobieta sprzedająca cebulę na targu przy Coal Quay w Cork.
Co ciekawe, przekupka dalej "handluje cebulą". Bowiem z pomnikiem związany jest pewien przesąd: jeśli chcesz zapewnić sobie pomyślność, powinieneś podarować kobiecie drobną monetę, kładąc ją na lewym przedramieniu figury:
Oliver Plunkett Street:
English Market w Cork
Jest to zadaszony targ z wiktoriańskim żeliwnym stelażem sklepienia. Budynek pochodzi z 1788 r., ale początki tego targu sięgają roku 1610. Pośrodku hali targowej stoi dziewiętnastowieczna fontanna - niegdyś jedyne źródło wody dla handlujących.
Ktoś ma ochotę na świeży filet z... kangura?
Ja nie miałam. Wybrałam inne miejsce i inne dania.
Stołowałam się w Cafespresso (klik)- kawiarence prowadzonej przez Polaka - Tomasza.
W samym centrum, przy Mc Curtain str.
Mała, ale bardzo sympatyczna, czysta i schludna kawiarenka z dużym wyborem irlandzkich i polskich specjałów.
Wszystko świeżutkie, własnej, domowej roboty, pyszne. No i Właściciele wspaniali - serdeczni, uśmiechnięci i bardzo życzliwi :-) Jak będziecie w Cork, zajrzyjcie koniecznie :-)
Wnętrze kafejki, jej właściciel - Tomasz. A ta z boku, przy ladzie, to ja.
A to już Kinsale w okolicach Cork.
Urokliwe, bardzo kolorowe miasteczko:
Niżej Cobh
Cathedral of St Colman
Katedra św. Colmana
A teraz nagroda dla tych, co dotrwali aż do tego miejsca -
Old Head - i widoki zapierające dech w piersiach:
W ostatnim dniu pobytu pojechaliśmy do Blarney
z XIX-wiecznym ogrodem skalnym. Baśniowy...
Drzewa - dziwokształty tak posągowe i rozłożyste, że trudno skadrować...
Wydzielona część ogrodu z silnie trującymi roślinami...
Zamek w Blarney
Jak każdy szanujący się zamek, ma i ten swoją legendarną historię, przyciągającą turystów.
Właściciel zamku był odpowiedzialny za kolonizację okolicznych terenów. Mimo niewywiązywania się ze swoich obowiązków i wynikłego stąd gniewu angielskiej królowej Elżbiety I, dzięki swoim zdolnościom krasomówczym zawsze zdołał uniknąć odpowiedzialności. Stąd wzięło się przekonanie, że kto pocałuje kamień wmurowany w mury obronne zamku, uzyska dar elokwencji i przekonywania. Jednak zadanie to do prostych nie należy, gdyż jest on wbudowany poniżej linii blanków. Osoba, która chce tego dokonać, musi być zwieszona głową w dół i przytrzymywana za nogi :-)
I nagle w zamku taka niespodzianka :-)))
Tu jaskinia...
No a na koniec obowiązkowo: kawa po irlandzku.
Daję słowo, że wstałam o własnych siłach i nawet prosto szłam do samochodu... siłą woli... żeby pokazać, jaką mocną głowę mam ;-))
Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających i, mam nadzieję, do sklikania :-)
Wasza Chranna